- Ale za co to?- spytał z niedowierzaniem patrząc na banknot, na którym widniała trójcyfrowa liczba
- To nie prezent. Chcę panu złożyć ofertę.
Nieznajomy chłopak, który wyglądał na studenta zwinął banknot w dłoni. Spojrzał na mnie kątem oka w sposób wskazujący, iż czeka na moją propozycję. Siedzieliśmy wsparci przy barze, ramię w ramię i po męsku wyczuwaliśmy się.
Po chwili przedstawiłem mu swoją propozycję.
- Tak więc chce pan tylko, żebym za te dwieście złotych opowiedział panu o swoim życiu?- spytał na koniec chłopak.
- Tak.
- I nic więcej?
- Nic. No może...- tutaj zawahałem się- Jest jeszcze coś. Chciałbym, żeby ta rozmowa pozostała tajemnicą. Za dwieście złotych chcę od pana kupić historię oraz pana dozgonne milczenie. Opowie mi pan swoją historię po czym zapomni o wszystkim, co się w związku z tym banknotem, wydarzyło. Zgoda?
Uderzyli się kuflami. Chłopak zaczął opowiadać. Opowiadał o tym, jak to jako dziecko bał się przelatujących nad jego rodzinnym domem helikopterów, o pierwszych latach szkolnych, pierwszych miłościach, o swoim pierwszym razie. O tym jak na maturze pisemnej z matematyki zabrakło mu zaledwie kilku procent do uzyskania oceny pozytywnej. Dużo w tej historii było emocji. Zrozumiałem, że to bardzo szczęśliwy człowiek. Zdawać by się mogło, że ominęło go całe zło tego świata. Był zdrowy, jak sam zauważył, nigdy nie chorował.
- To chyba już wszystko- podsumował po około godzinie- Zna już mnie pan na wylot. Jak pan widzi, jestem zupełnie prostym człowiekiem.
Dopiero teraz dotarło do mnie, że historia istotnie dobiegła końca.
- Wykonał pan swoją pracę i zasłużył pan na pieniądze. Dziękuję Panu za cierpliwość.
Student pożegnał się i odszedł.
"Młodzi ludzie nie doceniają tego co mają"- pomyślałem. "Chłopak za dwieście złotych sprzedał mi swoją prywatność. Co więcej, pozwolił mi odzyskać wiarę w to, że w tym mieście istnieją jeszcze szczęśliwi ludzie."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz